13 sprawdzonych sposobów na utrzymanie zdrowia psychicznego, jeśli utknąłeś w autostopowej dupie

autostop_chiny

Wpis dedykuję początkującym autostopowiczom oraz uczestnikom tegorocznej edycji Auto Stop Race

Podróże autostopem to nie tylko niekończące się pasmo szczęścia, bułka z masłem i darmowe browary od kierowców. Wśród euforyczno-pochwalno-merytorycznych autostopowych treści w internetach trudno znaleźć takie, które podkreślają, że autostop to także stanie jak ta sierota na poboczu (czasem przez wiele godzin), nudzenie się na pustej stacji, burczące brzuszki, niespodziewane zniechęcające sytuacje, niespodziewane zapierniczanie 10 km z buta, niespodziewane udary słoneczne, niespodziewane kuku na muniu.

Zapalony autostopowicz, który utrzymuje, że nigdy nie przydarzyła mu się podbramkowa sytuacja, albo kłamie, że podróżuje stopem (i kupuje bilet na Polskiego Busa, gdy nikt nie patrzy), albo chce zapunktować u samic/samców swoją nieomylnością i wiecznym uśmiechem fortuny (ergo: też kłamie). Więcej sympatii mam do tego drugiego typa, ale i tak.

Uwaga, psychotest

  • Kierowca, nie zważając na Twoje protesty (mimo że tak ładnie przecież opanowałeś język rękowy! wszak tylko takim, wyłączając włoski, można dogadać się z prawdziwym Włochem), postanawia podjąć genialną decyzję wysadzenia Cię na środku autostrady, 15 km od najbliższej stacji paliw?
  • Autostrada okazuje się boczną drogą pośrodku niczego, godzinę drogi od prawdziwej autostrady?
  • Od 30 minut nie mija Cię żaden pojazd – żadne auto, motor, wóz drabiniasty, nawet Beduin na wielbłądzie?
  • Opcjonalnie – przejeżdżają aut tysiące, ale jakoś wszyscy kierowcy od kilku kwadransów zlewają Cię sikiem prostym i udają, że nie istniejesz, a ty nie wiesz, co jest grane i zaczynasz obwiniać siebie („to pewnie dlatego, że się od dwóch dni nie myłem”, „to pewnie dlatego, że mam małe cycki”, „to pewnie dlatego, że stopuję ze Zbyszkiem, który wygląda jak Mickey Rourke po operacjach plastycznych”)?
  • Jakby tego było mało, k*rewsko się rozpadało i zrobił ci się jęczmień nas oku?*

Jeśli choć na półtora pytania odpowiedziałeś „tak”, to…  Gratulacje – właśnie znalazłeś się w autostopowej czarnej dupie!

autostop_Birma
Nuda, panie, nic nie jedzie, panie. / Autostopowa dupa w Birmie

Pierwsze co robisz – rozpaczliwie lub mniej rozpaczliwie starasz się z tej dupy wydostać. Nie zawsze się jednak da i często trzeba wykazać się cierpliwością godną stonogi wkładającej sandały**  – czyli po prostu stanąć z boku i łapać. W pierwszym odruchu można pomyśleć, że nieefektywne nudzenie się na poboczu i machanie od czasu do czasu na przejeżdżające samochody (o ile w ogóle przejeżdżają) nic człowiekowi nie daje oprócz odbierającego siły zniechęcenia i nabierających coraz wyraźniejszych kształtów myśli samobójczych. Błąd!

Przykład typowej autostopowej dupy. Widoczek ładny, ale nic nie jedzie i zaraz będzie noc. / Kirgistan, 2015
Przykład typowej autostopowej padaki. Widoczek ładny, ale nic nie jedzie i zaraz będzie noc. / Kirgistan

Może to zabrzmi nietypowo, ale momenty spędzone na nieefektywnym łapaniu stopa stały się jednymi z najlepszych wspomnień mojego życia. No dobra, trochę przesadzam, ale naprawdę bywało emocjonująco i chętnie do tych wspomnień wracam.  Jak to się stało?

Jeśli mogłabym mieć dla Ciebie jakąś radę, powiem tak: „Cierpienia młodego Wertera” zamień na „Szaleństwa panny Ewy”, nudę przekształć w relaks, a przede wszystkim przyjmij czarną dupę na klatę (przy tym zdaniu lepiej poskrom swoją wyobraźnię, mały świntuchu) i spożytkuj ten czas, jakby jutra miało nie być!

Co zrobić zatem, by nie skończyć na wiecznym poszukiwaniu straconego czasu gdzieś na włoskich/albańskich/birmańskich bezdrożach – krótko mówiąc: jak podróżować autostopem i nie zwariować? Oto:

13 sprawdzonych pomysłów (oraz pseudopomysłów – sorry, musiałam!) na utrzymanie zdrowia psychicznego i dobrego nastroju w autostopowym dołku.

1. Zaprzyjaźnij się z mrówkami. To nie żart. Najwięcej o mrówkach dowiedziałam się nie z lekcji biologii, nie z filmów z kojącym głosem Krystyny Czubówny, a na hiszpańskich poboczach. Po wybrzeżu Hiszpanii stopowało mi się na tyle marnie, że byłam bliska załamki… dopóki nie zaczęłam obserwować życia insektów. Te wszystkie zależności, pracowite robotnice, strażniczki mrowiska, wojowniczki, eksperymentowanie na mrówczych reakcjach, załatwianie im towaru, podglądanie jak radzą sobie z wielkim paluszkiem albo martwym żuczkiem… Zaiste, świat jest niezwykły! Znajomi rugali mnie potem: „Jesteś nienormalna, że spędzasz majówkę, gapiąc się przez pół dnia na mrówki, przecież mogłaś leżeć teraz na Majorce i robić się na mahoń!”.  No mogłam. Jednak mahoń przeminie, a co się o mrówkach dowiedziałam, to moje!

2. Po prostu… rusz przed siebie na piechotę. Bo czasem lepiej iść niż nie iść. Masz lekki plecak, dobre buty, czapkę chroniąca przed słońcem, zapas wody? Świetnie – więc w drogę. Upieczesz dwie pieczenie na jednym ogniu – idąc, będziesz miał poczucie działania, a nic nie stoi na przeszkodzie, byś tuptając łapał stopa. Uwaga! Raczej nie radzę robić tego na autostradzie (co nie znaczy, że mi się nie zdarzało, niech bogowie autostopu mi wybaczą). A na autostradzie we Włoszech to już w ogóle.

no
Że niby autostopu nie można. / Auto Stop Race, 2010

3. Śpiewaj. Bez kompleksów, na całe gardło. Świetnie nadaje się do sytuacji piosenka Kabaretu Potem (Nudzęęęę sięęę, nic tutaj się nie zdarza, nuuudzęęę się, nic tylko się wyrażać!), ale ja za granicą zwykłam śpiewać ludowe pieśni, bym nie zapomniała przez te kilka dni urlopu o swoich korzeniach. Na przykład „Tam na górze jawor stoi, jawor zielonieńki. Ginie Kozak w obcej stronie, Kozak młodziusieńki”. Prawie jak na staropolskiej biesiadzie, tylko bez wódki, bigosu i wujka Leszka wymiotującego pod płotem.

4. Level up. Wreszcie masz czas, by układać krotochwilne wiersze, a potem je rapować! Nawet nie wiecie, ile wiekopomnych dzieł powstało podczas czekania na auto. Flow miewałam lepsze niż Joka, O.S.T.R. i L.U.C razem wzięci. Minusem tej formy twórczości jest jej ulotność, bo to takie chwile ulotne jak ulotka, ziom.

5. Weź ze sobą bańki mydlane. Poprawiają humor, uzależniają – i zwracają uwagę kierowców! Przetestowane na niemieckich zjazdach i włoskich stacjach.

6. Nie bierz ze sobą baniek mydlanych. Istnieje niebezpieczeństwo, że będzie Ci żal wsiadać do zatrzymanego auta, bo wolałbyś dalej robić bańki i utkniesz na zawsze na tym zadupiu.

autostoprace2010 016
W drodze do Rimini / Auto Stop Race, 2010

7. Widzisz w zasięgu wzroku jakąś budę, sklep, niegroźnie wyglądających lokalsów? Zagadaj – nie zliczę już, ile dobra spotkało mnie dzięki tego rodzaju inicjatywom! A nuż trafi się podwózka?

8. Fajnie mieć kogoś, kto czasem wyręczy cię w łapaniu, a ty utniesz sobie komara. Wszak człowiek nie rekin, spać musi. Na Bałkanach, gdy udar słoneczny wypalał mi oraz mojemu partnerowi szare komórki i potrzebowaliśmy legnąć gdzieś w cieniu, na posterunku zostawiliśmy równie dzielnego co brzydkiego dinozaura Zenka. Z tirami co prawda nie dawał rady (podmuch tiro-wiatru ścinał go z krótkich dinozaurowych nóżek), ale w końcu udało mu się wyrwać jakiś hiszpańskich śmieszków w osobówce. Piona, Zenku, spisałeś się na medal!

dinozaur_zenek
Zenek jedzie do Splitu i dostaje zasłużoną nagrodę. / Bałkany, 2010

9. Wymyślaj nietypowe sposoby na łapanie stopa i wcielaj je w życie. Autostop asana. Stop na barana. Cycki. No dobra, może cycki nie. W każdym razie – świetna zabawa i trening kreatywności w jednym!

autostop_asana
Hitchhiker’s yoga / Malezja, 2015

10. Zjedz sobie bułę (o ile ją posiadasz) i pomyśl, co dalej. Nawet nie wiecie, ile trudnych sytuacji potrafi rozwiązać zwykła buła z serem.

11. Nie ma to jak tworzenie kartoników z nazwą miejscowości docelowej. Puść wodze fantazji i wytnij gekona albo jednorożca, który na grzbiecie wyobraźni zabierze cię hen daleko – do Tarquinii albo do Radomia.

kartonik
Ja sem netoperek! / W drodze do Czarnogóry, 2010

12. Jedziesz z życiowym partnerem? Świetnie – zatem czas na całowanie! Endorfinki lepsze niż u Chodakowskiej. Ostrożnie z buziakami w muzułmańskich krajach!

13. Jedziesz z życiowym partnerem? Świetnie – zatem czas na kłótnię! Pokłóć się z partnerem/partnerką, czas minie Wam na bezsensownych oskarżeniach o pierdoły („mówiłam, żeby przekonać kierowcę, żeby nas podwiózł do kolejnego zjazdu!”, „mówiłem, żeby naładować wcześniej komórki!”, „ja wiedziałam, że tak będzie, to wszystko twoja wina, goń się leszczu zawszony, od dzisiaj stopuję sama!”), a przy okazji podniesiecie sobie ciśnienie. My z Damianem nie musimy się specjalnie zmuszać, kłótnie przychodzą nam tak naturalnie jak rozwolnienie w Indiach. Mimo wszystko preferuję kłótnie tylko dla sportu, żeby wytrenować sztukę negocjacji i wprawić się w bojowy nastrój – i tylko takich niegroźnych kłótni Wam życzę.

Choć i tak lepiej się całować.

 

sri_lanka
Czasem o tym marzyłam / Sri Lanka

PS Auto Stop Race to, jakby nie patrzeć, wyścig i pożądane jest przybycie na metę w dobrym czasie, ale pamiętajcie – najpiękniejszą ideą autostopu jest cieszenie się drogą. Nawet, jeśli jesteście w dupie i nic nie jedzie. Bo także ten czas bycia w dupie to czas tylko i wyłącznie dla Was – bez biurowych obowiązków, egzaminów na głowie, obiadu do ugotowania i bobasów do wykarmienia. Wykorzystajcie go jak najlepiej i w sposób, który najbardziej Wam odpowiada!

Poza tym – chyba nie muszę przypominać, że z każdej dupy da się wyjść?

<stonoga wkłada ostatniego sandała, kurtyna>

jak podróżować autostopem
Była padaka, jest Toyota Camry i jej bagażnik! Po nocnym tutpaniu po bezdrożach – ziemniaki znów w grze. / Kambodża

*Tak, wszystko to przerabiałam. Łącznie z jęczmieniem.

**Ukradłam cytat Terremu Pratchettowi, bo to najlepsza definicja cierpliwości we wszechświecie.


Więcej o autostopie:

Birmańskie opowieści

Kciukiem po Cejlonie. Jak działa autostop na Sri Lance?

Dziewczyna z sąsiedztwa i sportowa łamaga. Jej drugie imię to Sprzeczność. Boi się skakać do wody na główkę, a jednocześnie jara się lotem na paralotni. Boi się jeździć na nartach, ale uwielbia przemieszczać się stopem. Nie widzi problemu w zmianie swojego życia o 180 stopni. Zawodowo: event manager i copywriter. Społecznie: psi wolontariat. Podróżnicza specjalność: kraje azjatyckie, tuptanie po równinach i górach oraz Wszędzie-Byle-Rowerem.

7 Comments

  1. Agu
    16 kwietnia 2016

    Marta, i love you <3

    Odpowiedz
  2. Agnieszka Ilnicka
    18 kwietnia 2016

    Jesteście najlepsi 😀 I na 100 % mam zamiar wykorzystać motyw z bańkami – uwielbiam je! A jakoś zawsze głupio mi je kupić 🙂

    Odpowiedz
  3. Pablo
    22 kwietnia 2016

    Bardzo ładny, treściwy i estetyczny blog. Pozdrawiam 🙂

    Odpowiedz
  4. Gadulec
    29 kwietnia 2016

    Uśmiałam się! Więcej takich tekstów! A najlepsze, że to wszystko… szczera prawda 😛 Szczególnie z tym kłóceniem. Chyba muszę zastosować metodę „całowanie” haha!

    Odpowiedz
  5. Jenn
    29 kwietnia 2016

    Masz talent do pisania, swietnie czyta sie Twoje wpisy 🙂 przy okazji mnostwo istotnych informacji, takze dzieki!:),

    Odpowiedz
  6. Mr_Szpak
    30 kwietnia 2016

    Gdyby nie to że się czasami w tej dupie bywa nie było by tego smaczku złapania stopa czy dotarcia do celu… i tak jak zauważyłaś z każdej dupy da się wyjść 🙂

    Moją ulubioną metodą jest zarzucenie plecaka i w drogę z buta… bo jednak oprócz stopowania to sporo wędruję pieszo, więc kiedy nie można stopem to można na stopach i dalej jestem zadowolony 🙂

    Odpowiedz
  7. Monia
    20 lipca 2016

    Jestem tu pierwszy raz ale zaraz „Was” przeczytam od deski do deski chyba! Ekstra wpis – ok życie, życie ;-)))

    Ściski!

    M

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *