Birma. Budżet, ceny, informacje praktyczne

Birma to trzeci kraj, który rozliczamy na blogu (choć w chwili publikowania tego wpisu jesteśmy już w Malezji i mamy za sobą sześć przejechanych krajów). W odróżnieniu do Indii i Sri Lanki w Birmie bardzo rzadko korzystaliśmy z transportu publicznego. Weźcie na to poprawkę, jeśli zamierzacie na bazie tego wpisu planować swoją podróż do Birmy 😉

Poza tym, wraz z kolejnymi kilometrami, przygodami, przemyśleniami, zmienia się nasz styl podróżowania. Ten turystyczny, oparty na przejazdach autokarami i pociągami oraz noclegach w hotelach i guest housach ewoluuje w bardziej… przygodowy, oparty na autostopie oraz noclegach w namiocie, u napotkanych po drodze lokalesów, couchsurfingu (a ostatnio nawet na farmie, przy okazji wolontariatu). Dlatego to rozliczenie, a prawdopodobnie również rozliczenia kolejnych krajów, ciężko porównywać do naszych podsumowań Indii i Sri Lanki. Po polsku – Indie czy Cejlon wcale nie są droższe od Birmy czy Tajlandii (choć tak może wynikać z naszych wpisów), to po prostu my objechaliśmy te kraje bardziej turystycznie (busami, nie autostopem. Nocując w hostelach, nie w namiocie).

Ten wpis dzieli się na dwie „krótkie” części, (A) Rozliczenie finansowe naszej wyprawy + przykładowe ceny oraz (B) informacje praktyczne. No to jedziem:

(A) Rozliczenie finansowe. Birma, maj-czerwiec 2015

*walutą Birmy jest birmański kiat. Aktualnie za 1 zł otrzymuje się 305 kiatów.

*W Birmie byliśmy od 25.05.2015 do 20.06.2015. Daje to 27 dni.

* W ciągu 27 dni, we dwie osoby, wydaliśmy: 3 500 zł (1 055 200 kiatów). Dziennie wydawaliśmy zatem: 130 zł. Nie wliczam w to kosztów wizy.

*Koszt wizy dla dwóch osób: 182 zł. Przy czym wizę załatwialiśmy w ambasadzie Birmy w Bangkoku (najbliższa Polsce placówka znajduje się w Berlinie) i wśród trzech opcji aplikowania (Express, przyśpieszony i normalny okres oczekiwania) wybraliśmy tą ostatnią, najtańszą. 3 dni wyczekiwania na paszport z naklejką nie robiły dla nas żadnego problemu.

Wizę ogarnęliśmy (środek maja) bez większych przeszkód. Wiele osób ostrzegało nas przed kolejkami w ambasadzie. Zamiast chordy turystów zauważyliśmy tam tylko kilku Tajów i może ze dwie białe parki (obstawiamy, że to kwestia pory deszczowej, podczas której turystów w Birmie mniej). Wypełnienie aplikacji na miejscu zajęło nam pięć minut (jeśli coś w niej intryguje, to obowiązek podania pierwszego birmańskiego hotelu – ale w takich polach zawsze wpisujemy losowy adres z google maps lub maps.me). Poza tym w jednym okienku składa się dodatkowo opłatę wizową, paszport i jedno zdjęcie. Bułka z masłem.

Co się dzieje, gdy rozbijam te 3 500 zł na kategorie:

birma-wykres

(a) noclegi (22 noclegi w hotelach i guest house’ach): 1468 zł // 67 zł za noc. Koszty noclegów w Birmie to kat i zabójca budżetu. W tym względzie mówi się, że na Birmę jest już za późno (kiedyś było taniej) lub za wcześnie (Birma musi zmienić politykę hotelową, jeśli chce zwiększyć napływ turystów).

Boli zwłaszcza to, że cena za ten sam pokój dla lokalesa potrafi być 10 razy niższa od ceny dla zachodniego turysty. Polityka hotelarska jest w Birmie odgórnie narzucona, dlatego nie ma opcji na znalezienie prywatnego (większość to rządowe) hotelu, którego ceny byłyby przystępne.

Lokalesi (podobno) mają zakaz przyjmowania zachodnich turystów na nocleg do swoich izb. Są jednak dwa sposoby na to, aby nocować w Birmie taniej/za darmo (sprawdzone info w kilku źródłach). Nocleg w namiocie oraz nocleg u buddyjskich mnichów.

(b)wyżywienie: 747 zł // 28 zł dziennie. Kuchnia birmańska nie jest zbyt rozbudowana, opiera się przede wszystkim na rice and curry i makaronie z warzywami/kurczakiem. Jednak każdy jest w stanie znaleźć coś dla siebie. Nieco tłusta, tucząca. Mi bardzo przypadła do gustu. Zdaniem Marty – nieco monotonna.

(c) komunikacja: 493 zł // 18 zł dziennie. Tyle kosztowały nas cztery autokary na długich trasach, kilka shared-taxi, kilka miejskich busików oraz jeden przejazd koleją (1zł).

(d) atrakcje turystyczne: 226 zł // 8 zł dziennie.

(e) zakupy: 107 zł // 4 zł dziennie. Były to chemia, lekarstwa, drobna spożywka z supermarketu.

(f) napoje: 283 zł // 10 zł dziennie. Woda, piwo, świeżo wyciskane soki, kawa, herbata, Coca Cola itp.

(g) pamiątki: 30 zł // 1 zł dziennie.

(h) Internet: 27 zł // 1 zł dziennie. Karta startowa oraz 1 GB (3G) pakietu danych. Zasięg Internetu dostępny tylko w większych miastach.

(i) usługi: 71 zł // 2,5 zł dziennie. Raz wynajęty motor i kilka razy pranie.

(j) prowizje ATM 50 zł. Wszystkie bankomaty pobierają w Birmie tę samą prowizję – 5 000 kiatów (16.5 zł). Jednorazowo bankomat umożliwia pobranie tylko 300 000 kiatów. (+prowizja).

3 1

Przykładowe ceny:

  • 1.5 l Butelka wody: 1 zł – 2 zł
  • 0.5 l Coca Cola: 2.0 zł – 2.5 zł
  • Kawa, herbata: zazwyczaj wliczone w cenę posiłku. Na specjalne zamówienie: 1-2 zł
  • Sok (świeżo wyciskane owoce. BAJKA): 2.5 zł – 4 zł
  • 0.5 piwo z kega: 2.5 zł
  • 600 ml Piwo w butelce ze sklepu: 5-6 zł
  • Żel pod prysznic 100 ml: 10-12 zł
  • Pasta do zębów 100 ml: 2-5 zł
  • 0.5 kg bananów ok. 2,5 zł
  • Bilet miejski trasa ok. 5 km: 1-2 zł
  • Bilet bus trasa 150 km:  20 zł
  • Bilet bus trasa 500 km: 115 zł
  • Bilet kolejowy 120 km druga klasa: 1.5 zł
  • Shared-taxi na zamówienie i prywatny przejazd (przerobiony dostawczak): 10 zł
  • Shared-taxi pełny lokalesów: 1-2 zł
  • Wynajęcie skutera: 10-15 dolarów
  • Rice and curry albo makaron z warzywami: 5 zł
  • Ryż z kurczakiem sweet and sour: 7-10 zł
  • Bilet wstępu na teren Baganu: 20 dolarów
  • Bilet wstępu na teren Jeziora Inle: 12 dolarów
  • Bilet wstępu na teren Pagody Szwedagon w Rangunie: 8 dolarów
  • Wizyta u lokalnego lekarza: 5 zł
  • Antybiotyki (bez recepty) i lekarstwa: od kilku groszy do 5 zł

4 5

Informacje praktyczne:

(1) Choć w 2011 rozpoczęła się w Birmie tzw. Odwilż Birmańska, krajem nadal rządzi wojskowa junta (przebrana w garnitury). Dlatego przed wjazdem do Birmy warto zorientować się co do aktualnej sytuacji politycznej kraju. Post na ten temat napisałem tu: Drugie oblicze Birmy

(2) Tereny na północ od Lashio z powodów walk pomiędzy rządem a partyzantką mniejszości narodowych są niedostępne dla turystów. Aby przekroczyć granicę stanu należy ubiegać się o specjalne permity.

(3) Birmańczycy to jedni z najbardziej sympatycznych i przyjaźnie nastawionych narodów. Długo byli zamknięci na świat, dopiero od kilku lat zachodni turysta swobodnie może wjechać na terytorium kraju – to wszystko widać przy pierwszym kontakcie z lokalną społecznością. Nie jest ona zobojętniała jak społeczności tych krajów, w których zachodnia turystyka jest obecna od dziesięcioleci i specjalizuje się przede wszystkim w wyciąganiu kasy od turystów.

(4) Bankomaty pojawiły się w Birmie 4 lata temu. Łatwo o ich dostępność w dużych miastach i turystycznych ośrodkach, gorzej już na prowincji. Zdarzają się im się problemy techniczne. Ze swojej strony polecam sprawdzony KBZ Bank i jego automaty. Po przekroczeniu granicy w Myawaddy bankomat odrzucił nam transakcję wypłaty gotówki, jednak pobrał środki z konta. Zgłosiliśmy ten problem w Rangunie. Kasa wróciła na nasze konto 24 godziny później. Nie polecamy wymiany waluty w kantorach i u cinkciarzy.

(5) Przekroczyć granicę z Birmą można na dwa sposoby. Drogą lotniczą (najlepsze i najtańsze połączenia są z Bangkoku) oraz od 2013 roku również drogą lądową. Cztery przejścia lądowe znajdują się pomiędzy Tajlandią i Birmą, kolejno w (a) Mae Sai/Tachilek (północ; praktycznie niemożliwe jest przedostanie się stamtąd w głąb kraju) (b) Mae Sot/Myawaddy (najpopularniejsze) (c) Phunaron/Htee Kee (mało popularne przejście ze względu na mały ruch i duże odległości pomiędzy miastami) (d) Ranong/Kawthoung (ostatni punkt na południu; granicę przekracza się łodzią).

(6) Z językiem angielskim w Birmie jest słabo. Wyjątkiem są Mandalaj i Rangun oraz hotelowe recepcje. Szczególnie na prowincji należy spodziewać się, że lokales nie będzie znał podstawowych zwrotów po angielsku. Może to i lepiej 🙂 Alfabet birmański to jak dotąd jeden z najdziwniejszych szyfrów, jakie widziałem w życiu.

(7) Drogi. Dziurawe, w złej kondycji, w życiu nie widziałem gorszych, choć byłem już i na Suwalszczyźnie, i na Podkarpaciu. Na prowincji Birmy standardem są nieutwardzone drogi o szerokości 3 metrów (tak, wymijanie się pojazdów to ciekawe przeżycie). Średnie prędkości są niskie (prowincja to nawet 25 km/h). Jeśli gdzieś pojazdy mogą osiągnąć 100 km/h, to tylko na jedynej autostradzie kraju, łączącej Rangun z Mandalaj. No dobra, i na kilkunasto-kilometrowym odcinku pomiędzy Myawaddy i Kawkareik. To samo o kondycji i średnich prędkościach można powiedzieć o birmańskiej kolei (wrażenia z kolejowej podróży relacji Kyaikto – Mulmejn przypominały wrażenia permanentnego lądowania samolotem bez wysuniętych kół).

(8) Korzystając z autokarów/busów przy przemieszczaniu się z miasta do miasta trzeba nastawić się na to, że w każdym przypadku autobus zatrzyma się na obrzeżach zamiast w centrum. Przyjaźń pomiędzy kierowcami autokarów i kierowcami taksówek ma się w Birmie naprawdę dobrze.

(9) Wysokie ceny wstępów na teren Baganu i Jeziora Inle można uniknąć na dwa sposoby. Albo wjeżdżając na teren autostopem (opłaty na bramce często nie są pobierane od lokalesów) albo wyszukując na mapie alternatywne ścieżki wejścia na teren. W przypadku Jeziora Inle 100 metrów przed głównym wejściem do miasta (z bramką poboru opłat) znajduje się most, a za nim ścieżka do miasta bez obowiązku uiszczania opłaty. W przypadku Baganu wystarczy wjechać na teren od strony lotniska.

(10) W większości przypadków w cenę noclegu w hotelu/hostelu/guest house’ie wliczone jest śniadanie. W większości przypadków w restauracji i lokalnych knajpach do posiłku serwuje się darmową herbatę oraz zupę.

6 2

—–

Jeśli macie swoje spostrzeżenia po podróży w Birmie – podrzućcie, uzupełnię we wpisie.

Jeśli macie jakieś pytania co do informacji tutaj zawartych lub ogólnie, dotyczących tego kraju – piszcie, na tyle, na ile pamiętamy i wiemy postaramy się odpowiedzieć.

Chłopak z górskiego miasteczka, w którym brak dostępu do prądu, gazu i wody (czyli z Kowar). Absolwent administracji, działacz społeczny, sportowy dzik (chrum, chrum). Był w swoim życiu już m. in. biegaczem, piłkarzem, instruktorem ZHP, prezesem stowarzyszenia, przewodniczącym organizacji studenckiej, ślusarzem i nawigatorem dźwigów. Zawodowo: czelendżuje problemy w dużej korporacji. Poza podróżowaniem lubi: zapach dymu z ogniska i filmy Waititiego.

komentarze

  1. polakmalywuk
    20 lipca 2015

    hmmm…od 25.05 do 29.06 to chyba 36 dni, więc pewnie będzie to dość znacząca różnica przy dzieleniu kosztów.

    Odpowiedz
    1. damian
      26 lipca 2015

      Dzięki za zwrócenie uwagi 🙂
      Naprawione, poprawione.

      Odpowiedz
  2. Rafal
    25 marca 2016

    cześć, czy w waszych obliczeniach nie ma błędu? mam wrażenie, że jest pomyłka o 2 zera. tj. wydaliście 3500 PLN, czyli około 10550 KYAT, a nie ponad milion. Tak? kurs Kyat’a birmańskiego to 0,3114 PLN z dn. 23.03.2016

    Odpowiedz
  3. Mateusz
    22 maja 2017

    Bardzo dziekuje za tekst! Bardzo mi pomogl podjac decyzje o pojechaniu tam! Przejscia ladowe!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *