Jaki jest typowy Hans?

Nie da się wrzucić wszystkich Niemców do jednego worka. Ci młodzi są tacy jak nasi młodzi (MTV, iPhone, Instagram, i te sprawy). Niemieckie babcie są jak nasze babcie, tylko mają dużo kasy i rzadko je widać, bo często jeżdżą na zagraniczne wycieczki. Poza tym, Niemcy to taki kraj, w którym ciężko nie wpaść na imigranta, najczęściej: Turka, Rosjanina, Polaka, Rumuna, Serba czy – uwaga – Chińczyka.

Ale! Przez niemal dwa lata, które spędziliśmy w Rheinland-Pfalz, nasze celne i wścibskie oczy miały przyjemność i nieprzyjemność obserwować Niemców w wielu codziennych i niecodziennych sytuacjach. Kasjerka w sklepie, kompan w pracy, przypadkowo spotkany rowerzysta, uliczny grajek, sąsiad, znajomy znajomych, itd. Spotkań i starć naszych z nimi było sporo. Dzięki czemu, wspólnie udało nam się ująć obraz typowego obywatela Niemiec.

Więc? Jaki jest typowy Hans?

1. Hans jest pewny siebie, raczej kulturalny, całkiem oszczędny, patriotyczny i uczciwy. Życzliwy, choć trzyma dystans, nie wyrywa się do poznania nowej osoby. Niereligijny. Leniwy, nudny, bez poczucia humoru. Nigdy nie powie Ci, ile zarabia, na piwo po pracy ciężko go wyciągnąć. Jeśli ma mniej niż 25 lat, ma tatuaż, a przynajmniej kolczyk w uchu. Jeśli ma więcej niż 15, z reguły ma nadwagę.

2. Kocha swój kraj, kocha swoje (najlepsze na świecie) produkty. Jeździ BWM, Volkswagenem albo Oplem (jeśli pod jego domem stoi Citroen, nie pytaj, skąd pochodzi jego żona. Na pewno nie jest Niemką). Ma co najmniej trzy polary Jacka Wolfskina, lodówka i 70% reszty AGD/RTV ma logo Bosha lub Siemensa, a wiertarkę ma od Hilti.  Banany do Niemiec są importowane z Hondurasu, ale Hans cię przekona, że są niemieckie. I zawsze ma milion powodów dlaczego „made in Germany is the best”.

3. Kocha swój język. Hans to trudny rozmówca. Dialekt, którym się posługuje, jest nie do rozszyfrowania dla Ciebie. Hochdojcz, którego ty nauczyłeś się w szkole, jest nie do rozszyfrowania dla niego. Na szczęscie Hans jest wyrozumiały i jeśli słabo mówisz po niemiecku, potrafi długo i cierpliwie czekać, aż po kilkunastu próbach złożysz poprawne gramatycznie zdanie. Nie mówi w innym języku niż niemiecki. A jeśli cię oszukuje i zna angielski, to nie będzie się tym chwalił.

4. Nie lubi się śpieszyć. Jeśli przerwa w pracy wynosi regulaminowe 30 minut, Hans rozpocznie ją 15 minut wcześniej, a skończy 15 minut później. Jeśli pracuje w jednej z większych niemieckich firm, dajmy na to – BASF, przerwa Hansa potrafi rozciągnąć się do nawet ponad godziny.

6. Regularnie chodzi do teatru, opery i kina. Grają tam u niego wszystko w podobnych klimatach do naszych. Jedno jest godne uwagi – dojcz smart casual. Trzech na czterech typowych Hansów do teatru lub opery ubierze polar i buty trekingowe.

7. Dba o swoje zdrowie. Bo często zdarza mu się zapaść na przewlekłe przeziębienie lub skomplikowane zwichnięcie stopy. Każdy niemiecki doktor Hansa rozumie. Wręcza mu zwolnienie lekarskie nie krótsze niż tydzień (byłem kiedyś u tego doktora z 37.3C i katarem. Poprosiłem o jeden dzień zwolnienia z pracy. Doktor nalegał na siedem. Udało mi się zejść do trzech).

8. Nasz Hans z Rheinland-Pfalz lubi jeść swoje niesmaczne niemieckie jedzenie, najchętniej regionalne spezialitat, najczęściej kiełbasę w bułce. Problem ma jedynie wówczas, gdy musi się zdecydować między Kartoffelnsalat (marynata + kartofle), Wurstsalat (marynata + kiełbasa), Currywurst (kiełbasa curry + bułka) i Bohnensuppe (to tylko od święta). Hansowi serwują te pyszności na obiad, podczas przerwy w pracy, na obchodach 50-lecia lokalnego chóru, podczas górskiej wycieczki, a nawet w menu urodzinowym małej Heidi. Lubi i je te i tylko te dania. Piwem zapija. Wino degustuje.

9. Gust muzyczny Hansa nie jest wyszukany. Z zagranicznej muzyki najchętniej słucha Jamesa Blunta, Jacksona, Rihianny, czasem Pink Floydów albo Springsteena. Niemal w ogóle nie słucha muzyki klasycznej (ciekawe, co na to Bach, Beethoven czy Strauss), woli włączyć niemieckiego punk rocka albo pop. Jeden z hitów ostatnich kilkunastu miesięcy: KLIK.

10. A poza tym typowy Hans: mieszka w domku jednorodzinnym, a rolę sprzętu, do którego kompletuje resztę inwentarza, pełni telewizor. Ma dwa samochody, kilka rowerów, obowiązkowo kawałek ogródka, co najmniej jedno owocowe drzewko, psa lub kota, a do utrzymania porządku nad wszystkim zatrudnia Polkę, Rosjankę lub Rumunkę – na czarno, rzecz jasna. W wolnym czasie udziela się w lokalnym stowarzyszeniu, ludowym zespole tanecznym, orkiestrze dętej lub miejscowej drużynie szachistów.

PS  Wszystko powyższe to prawda.
PS2 Brak punktu 5 😉

Chłopak z górskiego miasteczka, w którym brak dostępu do prądu, gazu i wody (czyli z Kowar). Absolwent administracji, działacz społeczny, sportowy dzik (chrum, chrum). Był w swoim życiu już m. in. biegaczem, piłkarzem, instruktorem ZHP, prezesem stowarzyszenia, przewodniczącym organizacji studenckiej, ślusarzem i nawigatorem dźwigów. Zawodowo: czelendżuje problemy w dużej korporacji. Poza podróżowaniem lubi: zapach dymu z ogniska i filmy Waititiego.

komentarze

  1. Laura
    8 lipca 2015

    Przypadkowo trafilam na ten bolg. I sorry, ale… typowa polska arogancja i poczucie wyzszosci. Tak to jest, kiedy ludzie wyrywaja sie z zascianka i nie potrafia wyjrzec poza swoj wlasny horyzont. Strasznie prostackie uogolnienia. Poza tym gramatyka i bledy…Acha i zabawny ten tekst w ogole nie jest, mimo widocznych prob.

    Odpowiedz
    1. damian
      8 lipca 2015

      Hej Laura,

      Przykro mi, że tekst tak negatywnie Cię poruszył. Staramy się o wszystkim pisać z dystansem, jasne, że nie wszystkim MÓJ poziom dystansu pasuje. Co do gramatyki i błędów, to choć wszystkie wpisy tworzymy w trakcie podróży (a więc w warunkach nieco ekstremalnych, w których ciężko o komfort), to staramy się nie popełniać błędów stylistycznych, ortów i gramów. Jeśli widzisz w tym tekście takie (bo my nie widzimy), napisz. Czym prędzej poprawię.

      Myślę, że jeśli bardziej zgłębisz się w naszego bloga, znajdziesz w nim wiele poważniejszych, „nie-aroganckich” tekstów, ciepłych, o otaczającym nasz świecie 🙂

      Damian

      Odpowiedz
  2. Fiolka
    18 sierpnia 2016

    Zastanawia mnie dlaczego Niemieccy faceci obowiązkowo noszą klipsy w uszach? zwłaszcza tacy w okolicach 40-60 lat. Co to za fenomen? To się rzuca w oczy i nie trzeba zgadywać jakiej narodowości jest jegomość. Szczerze mówiąc ani to ładne, ani to nie dodaje uroku, a jest to niemal znak rozpoznawczy, że to jest Niemiec.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *