Ruszamy!

Początek lutego, Polska. Marta gorączkowo zaczytuje się w podejrzanych książkach, szuka starych notatek o sztuce muzułmańskich Indii, kreśli po mapach niezrozumiałe dla laików kosmiczne wzory. W wolnych chwilach przyjmuje ostatnie dawki szczepionek, biega po sklepach w poszukiwaniu dobrych butów, swoimi pytaniami wprawia w zakłopotanie pracowników banków, a ostatkiem sił stara się poprawić swoją kondycję, żeby jej barki dały radę unieść przez najbliższe kilka miesięcy cały plecakowy dom.

Tymczasem w zachodnich Niemczech Damian zamyka ostatnie sprawy – zwalnia się z pełnoetatowej pracy, dorabia jeszcze trochę jurków, wypowiada wszelkie możliwe umowy i przeżywa koszmar niemieckiej biurokracji. Wieczorami, tak jak i Marta, wnika w świat planowania – z marzeń oraz map i przewodników lepi to, co już niebawem Martę i Damiana spotka.

Choć wrażenie robienia wszystkiego na ostatnią chwilę bywa nieznośne (no dobra, tak naprawdę to lubimy 😉 ), to jedno jest pewne: one-way ticket do Indii jest, wiza indyjska jest. To się dzieje naprawdę!

A jeszcze kilka lat temu chęć o wyruszeniu w długą podróż była jedynie nieśmiało kiełkującą myślą. Ze swoich marzeń zwierzyliśmy się podczas tych niewinnych chwil, kiedy dwoje zafascynowanych sobą ludzi dopiero się poznaje. No wiecie – jaki kolor lubisz, dlaczego nie jesz mięsa, kogo wolisz: Penelopę czy Scarlett? I tym sposobem w pewien zimowy dzień w jednej z wrocławskich pizzeri Marta dowiedziała się, że Damian marzy o Australii, a Damian dowiedział się, że Marta marzy o Indiach. Chyba sami się nie spodziewaliśmy, że tak konsekwentnie będziemy dążyć do tego, by owe marzenia urzeczywistnić!

Za nami pracowite półtora roku spędzone w Niemczech. Oprócz zbudowania podróżniczego budżetu udało nam się też nieco pozwiedzać, poeksplorować palatyńskie bory i zamki, skosztować niemieckiej obyczajowości, poznać kilku fajnych i mniej fajnych ludzi, a przede wszystkim – poznać lepiej siebie nawzajem. Uwierzcie, nie ma lepszej metody na stworzenie dobrego i zgranego teamu jak zamknięcie mężczyzny i kobiety w wynajętym mieszkaniu i stawianiu ich przed trudami niemieckiego życia codziennego 🙂 A to, że różnimy się od siebie jak poezja śpiewana i death metal… to już inna para kaloszy.

Już za dwa tygodnie lądujemy w Azji. Indie, Sri Lanka, Nepal, Birma, południowy-wschód Azji… Pomysł na trasę jest, ale czy wszystko pójdzie zgodnie z planem? Gdzie trafimy za kilka-kilkanaście miesięcy? Chiny, Australia, znów Polska lub Niemcy? Sami nie wiemy. Wiemy tylko tyle, że będziemy w drodze, dopóki nie zabraknie nam pieniędzy, sił i pozytywnego nastawienia.

Drodzy rodzicie, nasi znajomi i wszyscy, którzy zaglądacie tu z przypadku. Trzymajcie za nas kciuki, a jeśli sami znajdziecie się w naszej okolicy – dajcie znać! My w zamian postaramy się Wam opowiedzieć kilka historii z naszych podróży.

Dlaczego Dwa razy Ziemia? – dowiedzie się TUTAJ
Co jeszcze chodzi nam po głowie? – czytajcie TUTAJ

Dziewczyna z sąsiedztwa i sportowa łamaga. Jej drugie imię to Sprzeczność. Boi się skakać do wody na główkę, a jednocześnie jara się lotem na paralotni. Boi się jeździć na nartach, ale uwielbia przemieszczać się stopem. Nie widzi problemu w zmianie swojego życia o 180 stopni. Zawodowo: event manager i copywriter. Społecznie: psi wolontariat. Podróżnicza specjalność: kraje azjatyckie, tuptanie po równinach i górach oraz Wszędzie-Byle-Rowerem.

komentarze

  1. Grażyna Maz
    16 lutego 2015

    Z całych sił trzymam kciuki a serce i dobre my§li przez całá wędròwkę będą przy Was. Szczęśliwej drogi, cudownych wrażeñ i lekkiego powrotu.

    Odpowiedz
  2. Rimwor
    20 lutego 2015

    Hej 🙂 Powodzenia w świata eksploracji. A za jakieś pół roku + możecie odwiedzić mnie w pd Francji, gdzie zamierzam się przeprowadzić (z pn Francji) – rzut beretem od Hiszpanii 😉 Miłego obieżoświatowania ^_^

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *