Spływ kajakowy Bobrem – informacje praktyczne i niepraktyczne

jakspłynąćbobrem

Bóbr to nie tylko świnka morska na sterydach, co ciosa żerdki lepiej niż pilarka wuja Staszka i klepie tamy jak Najman matę. Bóbr to również dopływ Odry, co to ma 272 km długości i oficjalnie aż 251 km trasy spływów kajakowych. Hehe, to my tu może dodamy, że ktoś pewnie zapomniał wspomnieć, że z tych 251 km sporo odcinków przypomina wyprowadzanie kajaków na spacer lub szkolenie z gondolingu (prowadzenia gondoli, w sensie wiecie, odpychanie się kijem od dna). Postawmy sprawę jasno – Bóbr nadaje się na spływ kajakowy wyłącznie w okresie wiosennym, tuż po roztopach. Albo podczas powodzi. A szkoda, bo górny odcinek tej rzeki zdobi Karkonosze jak broszka przy żakiecie naszej pani premier. My oczywiście wybraliśmy się na spływ kajakowy Bobrem w samym środeczku lipca. Krzyż na drogę.

Skąd wypożyczyć kajaki i ile to kosztuje?

Kajaki wypożyczaliśmy stąd: https://kajakizagan.com/ Kajaki dwuosobowe polietylenowe EOLI 470 Roteko zamawialiśmy aż z Żagania (bardzo ciężko znaleźć ofertę na Bóbr). Cenowo wyszło 40 zł/doba + dowóz/odbiór 540 zł. 5 kajaków dla 10 osób na 4 dni kosztowało nas więc 1340 zł. Pan Wiesław jednak na drugie ma Janusz, bo ostrzegł nas o niskim stanie wody w Boberku dopiero w chwili startu, tuż po rozpakowaniu kajaków z przyczepy. Nie chcieliśmy wyjść na panikarzy, więc wskoczyliśmy ochoczo w tę rzeczną pętlę nienawiści.

Czochraj bobra! Nasza trasa

Wzięliśmy na warsztat odcinek z Kamiennej Góry do Bolesławca (106 km), jednak w cztery dni udało nam się dopłynąć zaledwie do Wrzeszczyna (52,2 km). Przyczyną takiego obrotu sprawy były: zbyt płytki nurt rzeki w kilku fragmentach (nie wiemy, czy już o tym wspominaliśmy) oraz aż 13 przenosek.

spływ Bobrem

Pokonywaliśmy kolejno:

1. dzień (czwartek): 24 km z Kamiennej Góry do Janowic Wielkich

2. dzień (piątek): 7 km z Janowic Wielkich do Bobrowa

3. dzień (sobota): 16 km z Bobrowa do Perły Zachodu (za Jelenią Górą)

4. dzień (niedziela): 5 km z Perły Zachodu do Wrzeszczyna

Wesołe fragmenty Bobru

(a) Kamienna Góra – Dębrznik: rzeka płynie meandrami w otwartym terenie, brzegi trawiaste, miejscami porośnięte kępami wierzb. Przez zwalone jesiony, rwące uskoki i wśród wypasających się krów. Malowniczo.

(b) Łomnica – Jelenia Góra: rzeka z mocnym nurtem o głębokości do 3 m, urocze spokojne miejsce pełne przestrzeni z zachwycającą panoramą Karkonoszy i Śnieżki, zwalone drzewa. Przez pola malowane zbożem rozmaitem, wyzłacane pszenicą, posrebrzane żytem.

(c) Jelenia Góra – Elektrownia Bobrowice III: górski odcinek, piękna przyroda i dzika rzeka. Ostre skały i mocny nurt. Warto asekurować się karetką. Tam najczęściej krzyczeliśmy „juuhuu!”.

(d) Jezioro Modre oraz jezioro Wrzeszczyńskie przed Wrzeszczynem: kraina łagodności – oaza ciszy i świętego spokoju. Momentami na brzegach majaczą wędkarze z nadzieją na wypatrzenie ryby. 

Co jest mocną, ale taką naprawdę mocną stroną Bobru?
Na pewno krajobrazy widziane z kajaka i spora dawka natury. Równolegle do trasy spływu pomykają sobie szlaki piesze i rowerowe – można więc łączyć różne rodzaje turystyki. O zamkach i pałacach też wspomnieć trzeba – wszak przepływamy przy pałacu w Łomnicy, w Wojanowie i Bobrowie.

Smutne fragmenty Bobru

(a)  Marciszów – Trzcińsko: kilometry płycizn i przykosów, miejscami bardzo płytko – po kostki, w dnie wystające duże głazy. Ten fragment powinno się zdelegalizować, ewentualnie wysyłać kryminalistów na resocjalizację. W myśl powiedzenia, że z pustego to Samuel nie naleje, a co dopiero Salamon.

(b) Fragment za elektrownią Bobrowice III – oraz zakręt zwany Drugim Końcem Świata: silny nurt, głazy ogromne jak żółwie z Galapagos, a momentami wody tyle, że sięgałaby jamnikowi co najwyżej do brzuszka. Nic dziwnego, że ten odcinek wyglądał u nas tak: Marta siedzi w kajaku i manewruje gorączkowo, walcząc, by kajak nie ustawił się prostopadle do nurtu; Damian biega/pływa/rzuca się za kajakiem, by co jakieś pół minuty przepychać Martę z kamienistych mielizn. Dno i głazy śliskie, nurt i Damian szaleni – czyli niebezpiecznie. Może fragment byłby rewelacyjny, gdyby poziom wody był wyższy… I gdyby ciotka miała wąsy… 

spływ kajakowy Bobrem

(c) Elektrownia Bobrowice I – Elektrownia Bobrowice II: to dwie duże elektrownie przed Siedlęcinem, które katują podwójną przenoską o łącznej długości ponad 600 metrów. Odechciewa się żyć, a co dopiero pływać.

Co jest słabą, ale taką bardzo słabą stroną Bobru?
Smród, brud, słaba infrastruktura kajakowa i, o czym chyba nie wspominaliśmy, płycizny.

Panie, jak tu śmierdzi!

Duże zanieczyszczenie rzeki odpadami i ściekami zraniło nasze kochające Dolny Śląsk serduszka. Zupełnie spokojnie przepływają koło nas plastiki i stare szmaty, a najgorzej widać to na płyciznach, gdzie gromadzi się chyba cały syf regionu. Smuci nas to cholernie – nie spodziewaliśmy się tego zupełnie! Woda momentami po prostu śmierdzi – bo Bóbr ma specyficzny zapach mułu, ścieków i, nie bójmy się tego słowa, gówna. Po dwóch dniach spływu śmierdzimy i my – a gdy ostatniego wieczoru, w sobotę, wchodzimy na nocleg do Perły Zachodu, imprezujący w gościńcu, elegancko ubrani goście, jak jeden mąż zatykają nosy.  

spływ kajakowy Bobrem
Bóbr to też smutne widoki…

Swoją drogą. W Bobrze żyją wyłącznie ryby, które dobrze znoszą syf – na przykład karpie. Podobno kiedyś pływały pstrągi, ale z roku na rok jest ich coraz mniej. Na tablicy informującej o zarybianiu rzeki (na które to zarybianie wydano wiele tysięcy złotych), ktoś dopisał flamastrem „kłamstwo!”. Śmiejemy się, że te ryby po prostu chwilę po zarybieniu wypływają brzuchami do góry… Hehehe, he… he 🙁

To nie jest kraj dla kajakarzy

Infrastruktury kajakowej na Bobrze właściwie brak. Uciążliwe przenoski i wysokie brzegi dają się we znaki – a wystarczyłoby chociaż od czasu do czasu walnąć dla tych kajakowych straceńców jakiś pomościk… Porażką jest zakotwiczanie przy Perle Zachodu – kajaki zostawia się na brzegu z lewej strony, a samemu trzeba się przebijać przez wysokie pokrzywy i kolce stromą skarpą aż do schodków. Porażką jest większość jazów i przenosek (przypomnimy, że było ich 13…), podczas których modlimy się „byle się tylko nie wyjebać”… Ewidentnie nikt tu o kajakarzach nie myśli. A podobno w maju odbywają się na górskim odcinku Bobru Międzynarodowe  Spływy Kajakowe… Ahaaaa.

Wody po kostki

Płycizny dopełniają trójkąt rozczarowania. Pan Staszek z gospodarstwa obok naszego biwaku poleca ten fragment Bobru w maju, po roztopach, zaś w sezonie letnim lepiej już zamontować koła do kajaków i spuścić się pobliską krajówką na Wleń.

Gdzie spać? Sprawdzone miejscówki

Dziki biwak Wszędzie, gdzie dziko, jest w pytkę! My nocowaliśmy pod namiotami m. in. przy gospodarstwie w wiosce Bobrów, tuż obok pałacu Boberstein, przed mostem (lewy brzeg)

Perła Zachodu – gdy macie już dość namiotów. My akurat trafiliśmy na sobotnią urodzinową imprezę i dudniło nam do 2 w nocy, ale byliśmy tak zmęczeni, że chyba było nam już wszystko jedno. W gruncie rzeczy Perła Zachodu nie jest wcale perłą zawodu – to urokliwa miejscówka położona przy Jeziorze Modrym, serwująca całkiem pyszne jedzenie. Czyste pokoje, dostęp do łazienki, przyjemne widoki z okien… Tylko czasem zalatuje mułem rzecznym.

Jak spłynąć Bobrem i zachować człowieczeństwo? Kilka tipów

Możliwe że, mimo naszego marudzenia, będziecie chcieli spłynąć tą krwawą niedorzeczną rzeką. W sumie to nie dziwimy się – Dolina Bobru i Rudawy kuszą nie tylko lokalnych patriotów, poza tym mimo wszystko warto zobaczyć Dolny Śląsk bez ściemy, właśnie z perspektywy kajakarza. Zarówno ze względu na naturę, jak i ze względu na śmieci, które uświadamiają, w jakim miejscu mieszkamy i jak bardzo niszczymy środowisko… Tylko błagamy – nie powtarzajcie naszego błędu i wybierzcie się na Bóbr w maju! Dobrze też zabrać ze sobą doborowe towarzystwo (my trafiliśmy idealnie :)). Co jeszcze możemy Wam poradzić?

  • Bóbr na odcinku od Kamiennej Góry do Żagania klasyfikowany jest jako rzeka górska. Dla bezpieczeństwa warto spływać w kilka kajaków, nigdy samotnie.
  • Bóbr jest bardzo uciążliwy jeśli chodzi o przenoski. Często trzeba się mierzyć ze stromymi skarpami lub kombinowaniem jak koń pod górę – w tym z przenoszeniem kajaków przez ogrodzenia. Silnych rąk nigdy za wiele.
  • Swoje rzeczy warto włożyć w wodoszczelne, zawijane torby. Grube worki na śmieci niestety nie zdają egzaminu 🙁
  • Warto zabrać ze sobą rzutkę kajakową. Przydaje się do przycumowania kajaków albo spuszczania ich z wysokich progów. No i, oczywiście, do ratowania tonących (tfu tfu).
  • W elektrowni przy ul. Różyckiego w Jeleniej Górze można poprosić, by na chwilę zatrzymano płynącą wodę. Wtedy przenoska kajaków jest bezpieczniejsza. Tylko żeby tę wodę szybko znów puścili, bo Wam potem jej zabraknie w rzece… Tuż za elektrownią dobre miejsce na obiad – włoska pizzeria 🙂
  • Świetnym pomysłem, nie tylko na spływ Bobrem, ale spływ kajakowy jako taki, jest zabranie z sobą rowerowych rękawiczek. Odciski nam niestraszne!
  • No, to YOLO i do przodu!

 


Przydatne linki:
https://kajakizagan.com/ – tu wypożyczyliśmy kajaki
http://www.pttk-jg.pl/kajakiem.html – opis i kilometraż szlaku kajakowego, super mapy
http://www.strider.pl/?page_id=6 – mniej szczegółowy opis szlaku kajakowego na Bobrze

Dziewczyna z sąsiedztwa i sportowa łamaga. Jej drugie imię to Sprzeczność. Boi się skakać do wody na główkę, a jednocześnie jara się lotem na paralotni. Boi się jeździć na nartach, ale uwielbia przemieszczać się stopem. Nie widzi problemu w zmianie swojego życia o 180 stopni. Zawodowo: event manager i copywriter. Społecznie: psi wolontariat. Podróżnicza specjalność: kraje azjatyckie, tuptanie po równinach i górach oraz Wszędzie-Byle-Rowerem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *