Indusa da się lubić! 14 dowodów

Ja wiem, że marudzenie zawsze w cenie, a najwięcej emocji wywołuje krytyka. Ja wiem, że łatwo pośmieszkować sobie, gdy dobieramy się do czyichś wad, wtedy też można spodziewać się dyskusji lub chociaż żywiołowej reakcji. To wszystko prawda. Jednak nie dajcie wmówić sobie, że czarne jest czarne! Bo w Indiach spotkamy zarówno czerń, jak i biel… Ale najwięcej zobaczymy tych kolorów, których Damian nawet nie potrafiłby nazwać 😉 Czas zatem na odczarowanie wizerunku Indusa, który, przez ostatnie posty Damiana (część 1, część 2), stał się Waszym najgorszym koszmarem, najczarniejszym bohaterem z baśni, zimnym szują. Nie dajmy się zwariować!

Bierz i czytaj!

Dlaczego nie przepadam za Indusami – część druga

Część druga wpisu o tym, jak to Indusi nie przypadli mi zbytnio do gustu. Po Indusach: Wpychaczu, Śmieciarzu, Beep Beep, Disko i kucharzu (dlaczego nie przepadam za Indusami – część pierwsza) przyszła pora na pozostałą piątkę. Będą: anegdota z potwornym miastem Pune w tle, kilka dialogów, a przede wszystkim wyjaśnienia, co z tymi Indusami jest nie tak. Wszystko według mojej subiektywnej opinii.

Bierz i czytaj!

Subiektywny przegląd plaż aka poszukiwanie plaży pana Pawła. Indie i Sri Lanka

Przez całą podstawówkę ojciec zabierał mnie i brata zawsze do tego samego fryzjera. Był nim jego kuzyn Paweł, który strzygł naszą trójkę w swojej przerobionej na salon fryzjerski piwnicy. Jedną ze ścian salonu zdobił ogromny malunek, który utkwił mi w pamięci i katuje mnie przez całe życie. Była to ogromna, bezludna plaża, z nieskazitelnie czystym i spokojnym morzem. Przez pół ściany zwisała palma kokosowa, pod którą stała mała rybacka łódka. No po prostu raj. Ciął mi Paweł grzywkę i pekaesy, a ja przez cały czas gapiłem się jak zaczarowany w plażę na ścianie. Zawsze, szczególnie gdy wpadaliśmy do Pawła jesienią i zimą, miałem taką fazę, że wstaję, biorę rozbieg, skaczę przez tą ścianę i na chwilę zmykam, aby wygrzać tyłek na gorącym piasku. Aż razu pewnego postanowiłem – kurcze, odnajdę ją kiedyś!

Bierz i czytaj!