Zagrajmy w carrom!

Najpierw znajdź partnera. Jeśli grasz pierwszy raz, obowiązkowo musi być na podobnie tobie miernym poziomie początkującego. Jeśli masz trzech kolegów, możecie zagrać parami. Zajmijcie miejsca naprzeciwko siebie wokół kwadratowego stołu. Na jego środku w centralnym okręgu ustawcie 19 krążków. 9 krążków białych, 9 krążków czarnych oraz jeden czerwony, zwany w tej grze królową.

Bierz i czytaj!

Jak pachnie Radżastan?

Stań na środku ruchliwej ulicy, wśród bazarowego gwaru, złap się mocno poręczy w autobusie, usiądź na zimnej posadzce kolejowego dworca, pochyl się nad kobietą sprzedającą kwiaty przy świątyni, wyciągnij się na leżance dusznego pociągu klasy sleeper, zajrzyj do pracowni miniaturzystów, pogłaskaj leniwą krowę, podejrzyj recytującego mantry sadhu, zgub się wśród kolorowych sklepików z szalami i bibelotami, zaśnij na pustyni, przeczekaj nagły deszcz pod rozłożystym drzewem, popatrz na zachód słońca nad ghatami, stań na najwyższej górze w okolicy, obejmij wzrokiem miasto… i weź głęboki wdech. Co czujesz?

Bierz i czytaj!

Indie. Piwo Khajuraho

– Dzień doby panie Indusie, jestem Damian i szukam w pana sklepie indyjskiego piwa. Tylko zaznaczę, że szukam czegoś innego niż znane mi już: Kingfisher, Haywards i Tuborg (to złota trójca indyjskiego browarnictwa. Smakują jak woda z kibla. Tuborg dodatkowo pachnie skunksem – to przez zieloną butelkę i nasłonecznienie).

Bierz i czytaj!

Na wielbłądzim garbie przez pustynię Thar

Jaisalmer jest królem wielbłądzich safari, tak jak lew królem dżungli. Kiedy znaleźliśmy się w Radżastanie, słynącym między innymi z terenów pustynnych, przypomniały nam się słowa naszych znajomych: „Ej, jak będziecie w Jodphurze, Bikanerze lub Jaisalmerze, to tam jest Pustynia Thar, wiecie? Obowiązkowo musicie się wybrać na camel safari”. No więc się wybraliśmy.

Bierz i czytaj!

BHANG BHANG! Czyżbym się somy dzisiaj napił?

„Porządni” Indusi mówią, że jest nielegalny. Przyjacielski sprzedawca z Jaipuru przekonuje nas, że raczej go w okolicy nie dostaniemy, a jeśli nawet, to lepiej trzymać od niego z daleka. Internety piszą: uważajcie, może być niebezpieczny. Mimo to podczas drugiego dnia święta Holi setki młodych i starszch Indusów pozostających pod jego wpływem szaleje na ulicach miasta… i świetnie się bawi. O czym mowa? Oczywiście o tradycyjnym, powiązanym z bogiem Śiwą, odurzającym napoju – bhang / bhang lassi.

Bierz i czytaj!

Z wizytą u Rama

Pamiętacie naszą ostatnią historię o Navneecie, który napędził nam niezłego stracha podczas naszej wizyty w Jaipurze? Dzisiaj będzie o tej lepszej stronie nocowania na indyjskiej kanapie. Będzie to opowieść o małej* indyjskiej wiosce, w której mieszka król wszystkich Couchsurferów! Opowieść o tym, jak w kilkadziesiąt godzin dowiedzieliśmy się o Indiach więcej, niż przez resztę podróży 🙂

Bierz i czytaj!

Holi niezbyt różowe, czyli co nas spotkało w Jaipurze

Nasze zdjęcia ze świętowania Festiwalu Holi są pełne uśmiechów, kolorów i zrelaksowanych mordek. Tak, to wszystko prawda, bawiliśmy się wybornie. Do czasu. Poznajcie historię naszej znajomości z Indusem, z którym mieliśmy spędzić święto w radosnej atmosferze, a który zaserwował nam kupę stresu i wystawił nasze poczucie bezpieczeństwa na wielką próbę.

Bierz i czytaj!