Co warto zobaczyć we Frankfurcie? 10 pomysłów na weekend w mieście wieżowców

Ze zwiedzaniem Frankfurtu jest trochę jak z polską reprezentacją piłki nożnej. Ryzyko dużych, niespełnionych oczekiwań. Trzeba się mocno postarać i zagrać mecz życia, żeby wizytę w tym mieście widz zapamiętał dłużej niż remis Polski z Kazachstanem.

„Pokaż mi Frankfurt, chłoptasiu”, wypaliła Marta pięć dni przed przyjazdem na weekend. Po dwóch miesiącach obserwowania miasta z 36. piętra Messeturm obawiałem się, że Frankfurt to będzie dla niej takie 3/10, pełne mieszkańców zachowujących się jakby pochodzili z Łodzi, Sandomierza albo Zgorzelca. Takie miasto, z którego Samuel nie naleje, a co dopiero Salomon. Podniosłem jednak rękawicę, wyszedłem z piwnicy i zaplanowałem weekend wrażeń dla mojej Mary Zet. Werdykt? „Damianie, było bardzo OK”.

Snucie planów z widokami z pracbazy
Snucie planów z widokami z pracbazy
Frankfurt am Main Messeturm
snucie planów z widokami na pracbazę

Załóżmy, że zdecydowałeś się zabrać swoją konkubinę na weekend do Frankfurtu (i nikt nie drąży, dlaczego). Masz dwa dni i trochę eurasów. Parafrazując Onet i Interię: „Wow, 10 pomysłów na Frankfurt. Szok, niedowierzanie. Sprawdź to”:

1. Daj jej jeść. I pić. „Apfelwein Solzger”, Bornheim

Zawsze mi się wydawało, że najgorsze żarcie na świecie serwuje się w więzieniach i na niemieckich stołach. Marta to stwór nie-mięsożerny, a jak wiadomo, zabrać wegetariankę do niemieckiej knajpy to jak zagrać w ataku Rasiakiem przeciwko Grecji.

Hesja słynie nie tylko z Bratwurstów i Frankfurterek. Regionalnym specjałem są tam: Grüne Soße, Schafskäse, Hessisch Calvados mit Mispelchen i Schoppe Apfelwein. Apfel Solzger to popularna lokalna knajpka w dzielnicy Bornheim. Taka knajpa, którą każdy zna i szanuje, z którą konie można kraść. Każdy Hans powie, że na lokalne żarełko we FRA to tylko do Solzgera.

 Zagrałem więc pełnym składem i… udało się. „Damianie, me gusta!”.

Grüne Soße – zielony sos złożony głównie z ziół. Można go spotkać również we Francji (sauce verde) i Meksyku (salsa verde). Niemcy serwują go do ziemniaków, jajek, mięsa i on potrafi zrobić dobrze. Schafskäse to smażony z dodatkami ser z mleka owczego. Schoppe Apfelwein – 6% winko na bazie jabłek. Pierwsza szklanka cię odrzuci, druga ani zziębi, ani sparzy. Przy trzeciej nie będziesz mógł się oderwać! Hessisch Calvados mit Mispelchen – czyli soczysto słodko-kwaśna morela zanurzona w Calvadosie, którą serwuje się tu po posiłku. To musiał wymyślić geniusz! Po niemieckim, tłustym obiedzie ten likier daje +5 do zdrowia i +3 do siły.

Cena kolacji dla dwóch osób z winem i likierem: 27 euro.

4 razy sushi-bratfurst poproszę.
4 razy sushi-bratfurst poproszę.
Lekki obiad - level Germany.
Lekki obiad – level Germany.

2. Pokaż jej Mainhattan + rzekę Men

Mainhattan to jedna z najważniejszych dzielnic finansowych świata. Mokry sen banksterów, brancherów (to ci, co jedzą brunch zamiast śniadania) i surferów (strasznie tam wieje). Taki Dubaj dla ubogich.

Jeśli twoja konkubina z centrów finansowych widziała dotąd Wydział Budżetowo-Księgowy Dzielnicy Żoliborz a z wieżowców Pałac Kultury, to jest szansa, że Mainhattan zrobi na niej wrażenie. Nas mocniej poruszył Singapur, sama Marta nie przepada za żelbetonem, ale ta dzielnica rośnie przy samym Menie…

…po Menie kursuje statek (6 euro za 30 minut turystycznego rejsu), przy Menie jest promenada, na niej zaś kilka klimatycznych knajpek. Siadasz więc z konkubiną przy jednej z nich, obserwujesz Comerzbank Tower (300 metrów, najwyższy budynek w Niemczech i do niedawna Europy) i biegających wokół niego ludzików w przykrótkich garniakach. Jest to jakiś pomysł, co nie? A jeśli chcielibyście popatrzeć na Frankfurt z wysokości 200 metrów, to Main Tower z biletem za 6 euro i otwartym tarasem widokowym tylko pokręci wam wrażenia.

mainhattan4 (2) mainhattan3 mainhattan2

3. Pokaż jej Willy Brandt Platz + Alte Oper + Pomnik Schillera

Jeśli Twoja konkubina lubi robić zdjęcia atrakcjom turystycznym (do których już nigdy pamięcią nie wróci), to zabierz ją na Willy Brandt Platz. Jeśli lubi gruby hajs, to na pewno spodoba jej się „euro-pomnik”. Jeśli lubi śmiać się z zabawnych ludzi, to na pewno spodobają się jej ci robiący foty na tle tego eurasa. A że już niedaleko spod pomnika do Starej Opery, to ją tam zaprowadź, bo Frankfurt nie ma zbyt wielu zabytków.

Will
To jest eurooptymizm.
To jest eurosceptycyzm.
To jest eurosceptycyzm.
Opera. Stara Opera. Ten śmieszek, co pozuje, to nie ja. Ja mam więcej włosów.
Opera. Stara Opera. Ten śmieszek, co pozuje, to nie ja. Ja mam więcej włosów.
Daj buzi konkubinie pod Starą Operą, będziesz długo żył. Tak mi powiedział kiedyś pewien stary mędrzec.
Daj buzi konkubinie pod Starą Operą, będziesz długo żył. Tak mi niegdyś rzekł pewien stary mędrzec…

4. Pokaż jej Zeil

Czyli największą ulicę handlową w Niemczech, na której każdy zachowuje się jak Janusz Dzięcioł po wygraniu Big Brothera. Co popularniejsze marki nie wynajmują tu lokalu, a całe, kilkupiętrowe kamienice. W kolejkach do przymierzalni i kasy ludzie wyciągają „Moralność pani Dulskiej” albo dzwonią do znajomych, żeby przywieźli im kanapki.

To też stała miejscówka performansów i nonkonformistów, którzy korzystając z okazji, że na metr kwadratowy przypada tam 49 osób, wystawiają swoje kapelusze i eksponują swój talent lub bunt wobec systemu. Łatwo więc w tym gąszczu ludzi i zakupowym szaleństwie wleźć na żonglerów, kuglarzy, malarzy, śpiewaków, lewaków, przebierańców i wegetarian.

Widać chodnik. Rzadki widok.
Widać chodnik. Rzadki widok.
Ten muzułmanin napisał, że nie jest terrorystą. Że ufa ludziom z zamkniętymi oczami. Jeśli ludzie na znak zaufania będą w stanie go przytulić // Na tłumaczeniu kończę.
Ten muzułmanin napisał, że nie jest terrorystą. Że ufa ludziom z zamkniętymi oczami, jeśli ludzie na znak zaufania są w stanie go przytulić // Na tłumaczeniu kończę.

5. Pokaż jej Römerberg

Frankfurt w 1944 został zrównany z ziemią. Skalę zniszczeń alianckich bombardowań ocenia się na 70%, same Stare Miasto zostało zniszczone w 90%. Dlatego Frankfurt pod względem architektury przypomina trochę Warszawę, z tą różnicą, że w trakcie odbudowy starczyło na wszystko cegieł i nikt nie wpadł na pomysł stawiania bloków z wielkiej płyty. Natomiast Römerberg to jedno z nielicznych we FRA miejsc, które zostało odbudowane 1:1 względem pierwowzoru i oddaje ducha tradycyjnego, niemieckiego stylu.

Römerberg, czyli klimatyczna twarz Frankfurtu, miejsce, gdzie możesz usiąść na kostce brukowej, zamówić wursta w bułce i piwo, zamknąć oczy, wyobrazić sobie, jak XII-wieczny kowal kuje żelazo albo kotlarz wyrabia kocioł z blachy, po czym te oczy otworzysz i zobaczysz, jak turysta z Japonii robi zdjęcie tej każdej brukowej kostce zaś sprzedawca precli kosi 3 euro za kawałek ciasta posypanego solą.

staremiasto

6. Szukacie bazy noclegowej? Tylko Bornheim

Bornheim to taka dzielnica kompletna. Ma swój własny klimat i jest idealnie skomunikowana z centrum i innymi dzielnicami. Nada się na bazę noclegową, gdy zdecydujesz się na weekendowego tripa lub gdy firma wyśle cię do FRA na delegację (to mówię z autopsji).

Pełna klimatycznych kawiarni i restauracji, lokalnych inicjatyw społecznych, ciekawej architektury, sklepów z pamiątkami i straganów z owocami. Chcesz zjeść Shormę, dobić się pinzą i popić to guinessem? Myk, myk, myk! Chcesz pójść do kina, na siłownię, tajski masaż? Myk, myk, myk. Chcesz kupić u Lankijczyka craftową belgijską IPĘ albo u Węgra gumową kaczkę-pirata? Myk, myk.

W każdą środę i piątek główny deptak na Bornheim, czyli Bergerstrasse, zamienia się w lokalne, klimatyczne targowisko pełne świeżych owoców, warzyw, przypraw, itd. Z kolei Friedberger Platz w każdy piątkowy wieczór jest zamykany dla ruchu samochodów i transportu publicznego, by na kilka godzin przekształcić się w festyn kiełbasą i piwem płynący.

Główny deptak, Berger Strasse. Juz za chwilę kupisz tu...
Główny deptak, Bergerstrasse. Już za chwilę kupisz tu…
...kalafior.
…kalafiora.
Ponieważ z lankijskimi właścicielami sklepu od niedawna mówimy sobie na "ty", bardzo zachęcam do wizyty w "Kiosk 45" przy Wiesenstrasse 45.
Ponieważ z lankijskimi właścicielami sklepu od niedawna mówimy sobie na „ty”, bardzo zachęcam do wizyty w „Kiosk 45” przy Wiesenstrasse 45.
Gdy myślisz, że Bornheim już niczym nie może cię zaskoczyć.
Gdy myślisz, że Bornheim już niczym nie może cię zaskoczyć.

7. Zabierz ją do parku

– Dobra, pojadłam, widziałam pomnik bankersa, obłąkanych zakupoholików, średniowieczne miasteczko, dużo żelbetonu i gumowe kaczki. Czy damy radę zmienić klimat?

– Damy. Idziemy na rower.

Tę twarz Frankfurtu trudniej jest rozpoznać, bo skąd w stolicy bankersów parki? Okazuje się, że Frankfurt robi to dobrze. Rower miejski można tu wynająć trzema kliknięciami w smartfonie, a potem w kilka chwil dojechać nim do parku. Parku przez duże P, na pełnej…

Na przykład 7-hektarowy Günthersburgpark (Bornheim) ma wszystko, place zabaw dla biszkoptów, boiska do nogi i kosza, a przede wszystkim dużo zielonego, na którym możesz rozciągnąć taśmę do slackline, porzucać frisbee lub po prostu rozłożyć kocyk i otworzyć piwko (a piwko w DE jest legalne w każdym miejscu publicznym).

Solmpark leży nad Nidą, ma ścieżki biegowe dla biegaczy i rowerowe dla cyklistów. Wszystko ma tam taki układ i porządek, że co kilka minut zastanawiasz się, kiedy zza krzaka wyskoczy pani z biletami próbująca wydusić z ciebie kilka euro za korzystanie z tego miejsca.

Jest też Palmengarden (wstęp: 7 euro). 22-hektarowy ogród botaniczny, podzielony na sekcje odpowiadające strefom klimatycznym. W jednej zapuścisz się do lasów tropikalnych, w innej przejdziesz się tundrą albo stepem. Możesz tam też rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady.

parki3
Günthersburgpark
parki4
Solmpark z widokiem na pracbazę. A gdzieś obok płynie Nida.
parki7
Palmengarden, las deszczowy. Zaiste deszczowy.
Palmengarden, deszcz kwiatowy. Pada tak długo, póki ochrona nie zwróci ci uwagi, abyś przestał trząść tę wiśń (wiem, że wiśnia. Wiśń, taka gra słów).
Palmengarden, deszcz kwiatowy. Pada tak długo, póki ochrona nie zwróci ci uwagi, abyś przestał trząść tę wiśń (wiem, że wiśnia. Wiśń, taka gra słów).
parki
Kocyk, winko, romantyczność.
parki6
Leżak, słonko, bombastyczność.

8. Zabierz ją do Muzeum

Jeśli Twoja konkubina ma fazę na doznania artystyczno-kulturalne, zabierz ją do muzeum. Muzeum miejskiego (1/10), ratusza (1/10), katedry (2/10), architektury (4/10), komunikacji 6/10), filmu (6/10), sztuki (8/10) albo karykatury (nie byłem, ale podobno super) .

Jeśli chcesz, aby była zdezorientowana jak ślepa lesbijka w rybnym, zabierz ją do muzeum współczesnego (10/10). Jeśli wyrobisz się do lipca, zdążycie wpaść na wystawę Joana Miro oraz wystawę tematyczną „ICH”.

Proszę Państwa! Nuri.
Proszę Państwa! Przed Państwem Wielki Joan Miro!
Ekspozycja ICH. Piękna historia Ogórka Zielonego, który z niedzielnego polskiego stołu awansował na salony.
Ekspozycja ICH. Piękna historia Ogórka Zielonego, który z niedzielnego polskiego stołu awansował na salony.

9. Zabierz ją na Disko

Na przykład do klubu Gibson. Klub w centrum miasta (Zeil), z wjazdem za 12 euro i wodą na barze za 3.5 euro. Ale to klub taki, jakiego we Wrocku nie znajdziecie – parkiet ma wielkość Placu Solnego, trzech DJów i lasery. Pewnie ciężko byłoby zamówić „Ona tańczy dla mnie”, ale serio, da się to tam wybaczyć.

Jeśli jednak chcecie przy muzyce tylko posiedzieć, a nie po drodze wam do Bornheim, jest jeszcze jedna miejscówka pełna małych, klimatycznych knajp, restauracji, klubokawiarni. To je Sachsenhausen.

disko

10.Zabierz ją za miasto! Wiesbaden, Mainz

W oba miejsca traficie w 40 minut koleją aglomeracyjną S-Bahn. Bilet dzienny dla jednej osoby to koszt 8,5 euro. Jednak gdy ściągniesz do FRA konkubinę wraz z jej koleżankami i będzie was piątka, wtedy bilet grupowy dla 5-os kupisz za 26 euro. Za te trzy zaoszczędzone monety kupisz każdej dziołszce po porządnej frankfurterce w zbożowej bułce.

Jeśli idziecie w leniwą niedzielę po kościele, to wyskoczcie do Wiesbaden (polski odpowiednik Lądka Zdroju). Uzdrowiska, woda zdrojowa, parki, kolejka na górę Neroberg (główna atrakcja). Jeśli idziecie w zwiedzanie, wyskoczcie do Mainz (polski odpowiednik Zamościa). Kościół Stefana z witrażami Chagalla (które rzucają na wnętrze niebieską poświatę), druga, największa po kolońskiej katedra w Niemczech albo museum Gutenberga z warsztatami druku. Zarówno Wiesbaden, jak i Mainz to opcja na zorganizowanie ciekawej, całodniowej wycieczki.

moguncja3
Moguncja, Witraże Marca Chagalla. Gdyby miało ci się pomylić ze Stevenem Seagalem, powtórzę: Witraże Marca Chagalla.
moguncja2
Katedra w Mainz.

POST SCRIPTUM

W tym miejscu kończy się ten subiektywny przewodnik po Frankfurcie, niemieckim mieście, w którym Niemiec jest już mniejszością narodową. Ciężko o Frankfurcie powiedzieć, że to miasto turystyczne. Ciężko też przypiąć mu jedną konkretną łatkę. Czy to miasto finansistów? Drapaczy chmur? Kręcących się wokół Hauptbahnhofu narkomanów? Świętujących przy każdej okazji lokalsów? Dających wytchnienie parków? Tranzytu (Fraport to jedno z największych lotnisk na świecie)? Światowych wystaw i koncertów? Tak naprawdę to miasto wszystkiego po trochu, co sprawia, że taki weekendowy wypad może być wyjazdem pełnym wrażeń.

To, co również jest we Frankfurcie interesujące, to synergia kultur, stylów i zróżnicowanych miejsc, sprawnie funkcjonujący transport publiczny i porządek, który w żaden sposób cię nie ogranicza. Ludzie piją alkohol w miejscach publicznych, ale robią to z taką kulturą, że nikomu to nie przeszkadza. W wejściu do metra nie ma bramek, ale przy losowej kontroli każdy pasażer okazuje swój bilet. Każdy żyje tu swoim własnym życiem, ale nikt nie wchodzi drugiej osobie na głowę.

Nie jest ważne, czy będziesz próbował poznać to miasto z każdej strony, czy skupisz się tylko na jednej jego twarzy, bo każdy wariant ma sporo do zaoferowania. Możesz też dać się ponieść przygodzie i pozwolić, by miasto samo wciągnęło cię do siebie. Ja do Frankfurtu przekonuje się z każdym dniem i wiem, że lista pomysłów na weekend będzie się ciągle powiększać.

D

Chłopak z górskiego miasteczka, w którym brak dostępu do prądu, gazu i wody (czyli z Kowar). Absolwent administracji, działacz społeczny, sportowy dzik (chrum, chrum). Był w swoim życiu już m. in. biegaczem, piłkarzem, instruktorem ZHP, prezesem stowarzyszenia, przewodniczącym organizacji studenckiej, ślusarzem i nawigatorem dźwigów. Zawodowo: czelendżuje problemy w dużej korporacji. Poza podróżowaniem lubi: zapach dymu z ogniska i filmy Waititiego.

komentarze

  1. Aga
    12 maja 2017

    Siedzę przeorana po targach i twój tekst tchnął we mnie iskierkę nadziei, że może FRA zapamiętam nie tylko z perspektywy potargowych pęcherzy na stopach…
    Conversy zakupione, jutro w miasto 🙂

    Odpowiedz
  2. Monn
    19 sierpnia 2017

    Bardzo fajny blog 🙂
    Mieszkam we Frankfurcie i moge tylko wszystko potwierdzic 🙂

    Odpowiedz
  3. Dorota
    19 sierpnia 2017

    jutro wybieram się do Frankfurtu po raz pierwszy. Dziękuję za podpowiedzi. Miło się czytało. Pozdrawiam

    Odpowiedz
  4. OlaEl
    19 października 2017

    Właśnie się do Frankfurtu wybieram i w drodze zastanawiam co jeszcze oprócz biznesów można tam zrobić. Dziękuję za tekst! Sprawdzę Bornheim i Romer 😉

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *